Dzisiaj powrót z Mazurskich Jezior. Biwak wypalił, bez większych komplikacji. Poza poparzoną dupą, opuchliznami po ukąszeniach komarów, i jednym oparzonym cyckiem. Jest trochę zdjęć, nie nadają się chyba do ujrzenia światła dziennego. Po powrocie kino z Muminem. Harry Potter, ostatnia część. Nie obyło się bez wzruszeń, ale film fantastyczny. Teraz nie mogę opanować się przed drapaniem moich bąbelków powstałych w wyniku nadopiekuńczości nad stanem mojej krwi ze strony rzeczonych KOMARÓW -_-
Dobranoc, strzeżcie się lasu i szaf.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz